czwartek, 27 grudnia 2012

bardziej mleko niż miód

Witajcie po świętach! Zapewne ledwo się ruszacie z przejedzenia, ale może doturlacie się tutaj aby przeczytać o...

Oczyszczające mleczko Milk & Honey Gold

Cacanki: Kremowe mleczko z ekstraktami miodu i mleka łagodnie usuwa zanieczyszczenia i pozostałości makijażu, pozostawiając skórę czystą, odżywioną i nawilżoną. Delikatnie wmasuj je w skórę twarzy i szyi, po czym spłucz wodą lub usuń za pomocą nawilżonego wacika. Następnie nałóż krem na dzień lub na noc. 200  ml

Moje mleczko:

Wylot pompki mam skierowany do tyłu bo mi się jakoś tak ustawił po ponownym zakręceniu korka (zaglądałam do środka :))


Sama buteleczka według mnie wygląda naprawdę super i wszystko byłoby pięknie, gdyby tradycyjnie...


 ...korek nie był tak paskudny. Tani, opalizujący plastik, brzydkie szwy - to bardzo psuje końcowy efekt. A szkoda, bo to mogło być opakowanie wyglądające na luksusowe.


 Jeśli chodzi o działanie, nic mi się nie zacina. Mleczko jest oczywiście białe.

Weryfikacja cacanek: 
- kremowe. No właśnie. Chyba przez to słowo spodziewałam się czegoś więcej jeśli chodzi o konsystencję. Mleczko jest rzadkie (jak podobne mu produkty; z tych Oriflaemowych mniej więcej takie jak mleczko z tonikiem jabłko i owies). Myślałam, że będzie bardziej gęste, kremowe właśnie. No trudno.
- jest delikatne. Nie podrażnia mnie, nie wysusza skóry, nie daje uczucia ściągnięcia
- Makijaż z twarzy zmywa dokładnie

Ponadto:
- zapach jak w całej serii, może się podobać a może męczyć. Dla mnie to mleko i bardziej wosk niż miód, ale nadal przyjemny. Nie pozostaje na twarzy.
- po roztarciu na skórze, mleczko traci biały kolor i staje się bezbarwne
- nie jest lepiące się lecz lekkie, wodniste i łatwo się zmywa
- na jeden demakijaż wyciągam z butli 2 pompki (ale ja nie dociskam do samego końca, więc moje 2 pompki to może być równie dobrze czyjaś jedna)

Podsumowując, nie jest to żaden eksluziw i spodziewałam się chyba ciut więcej, ale nadal jest to porządny i przyjemny kosmetyk do codziennego demakijażu w rozsądnej cenie. Warty wypróbowania.

Skład: AQUA, BUTYLENE GLYCOL, ETHYLHEXYL PALMITATE, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, GLYCERIN, GLYCERYL STEARATE, PEG-100 STEARATE, CETEARYL ALCOHOL, MEL, PHENOXYETHANOL, IMIDAZOLIDINYL UREA, CAPRYLYL GLYCOL, CARBOMER, SINE ADIPE LAC, XANTHAN GUM, PARFUM, SODIUM HYDROXIDE, LINALOOL

Cena: 12 zł (20 zł)

Pozdrawiam!

niedziela, 23 grudnia 2012

truskawki w śmietanie

Witajcie na moim blogu, w akompaniamencie ostatniego zapewne posta przed świętami. Dziś będzie o kosmetyku, którego używałam jakiś czas temu i było to już trzecie opakowanie, które wykończyłam.

Krem do ciała Delicacy

Cacanki: Zanurz swoje ciało w luksusowej przyjemności. Lekki krem do ciała pachnie delikatnymi nutami kwiatowymi. Zmiękcza i odżywia skórę, a przy tym otula ją słodkim zapachem Delicacy. 200  ml

A oto moje Delicacy:


Jak mam nadzieję widać, plastik jest w apetycznym, intensywnym, malinowym kolorze.

 Sam krem nie jest biały jak na zdjęciach Oriflame lecz leciusieńko różowawy.


Weryfikacja cacanek:
- czy kosmetyk jest luksusowy, można się kłócić, niemniej jednak jego działanie jest fajne. Skóra po posmarowaniu nim jest miękka i miła w dotyku. Nawilżenie nie jest jakieś spektakularne ale mnie zazwyczaj najzupełniej wystarcza w okresie wiosenno-letnim.
- szczerze mówiąc nie za bardzo wyczuwam tam kwatki. Zapach bardziej kojarzy mi się z truskawkami w śmietanie (były <są?> takie lizaki Chupa-Chups). Woń jest deserowa, słodkawa, przyjemna i delikatna, dość ulotna.

Ponadto:
- można powiedzieć, że jest to po prostu inna wersja zapachowa kremu z serii Silk. Opakowanie ma identyczną formę, tylko kolor jest intensywniejszy. Kosmetyk zachowuje te same właściwości
- balsam wchłania się szybko, jest bardzo lekki
- mnie wystarcza na ok. 3 tygodnie codziennego stosowania

Generalnie mogę polecić dla skór bez jakichś ogromnych wymagań. Przyjemny gadżet ładnie prezentujący się w łazience.

Skład: AQUA, GLYCERIN, CETEARYL ALCOHOL, ISOPROPYL MYRISTATE, BUTYROSPERMUM PARKII BUTTER, CYCLOPENTASILOXANE, DIMETHICONE, OLUS OIL, CYCLOHEXASILOXANE, SODIUM POLYACRYLATE, CETEARETH-12, IMIDAZOLIDINYL UREA, METHYLPARABEN, PROPYLPARABEN, SODIUM CETEARYL SULFATE, PARFUM, PANTHENOL, CITRIC ACID, HEXYL CINNAMAL, BENZYL SALICYLATE, GERANIOL, LIMONENE, BUTYLPHENYL METHYLPROPIONAL, LINALOOL, CITRONELLOL, ALPHA-ISOMETHYL IONONE, COUMARIN, CI 16035

Cena: 14 zł (24,90 zł)

Pozdrawiam Was serdecznie i życzę wszystkim spokojnych, rodzinnych, pachnących ciastem i choinką (tudzież aromatyzowaną świeczką :D) Świąt Bożego Narodzenia. Odpocznijcie sobie solidnie i najedzcie się porządnie ;)

/a pod spodem prototyp mojej radosnej tfurczości/

 

piątek, 21 grudnia 2012

ratownik rąk

Witajcie. Dzisiejszy post poświęcony będzie kremowi do rąk, o którym wspominałam wcześniej przy okazji orzechowej miazgi. Dla odmiany, będzie to kosmetyk naprawdę godny polecenia, zwłaszcza na zimę.

Regenerujący krem do k na noc Swedish Spa

Cacanki: Podaruj swoim dłoniom odżywczą kurację, która zapewni im niezwykłą miękkość i wygładzenie. Kompleks Hydracare+ nawilża suchą skórę, a olejek imbirowy przywraca jej zdrowy wygląd. Bogaty w witaminy olejek ze słodkich migdałów dba o regenerację skóry, kiedy Ty smacznie śpisz. 75  ml
 
A oto moja, mocno już zmaltretowana tubka, z której staram się wycisnąć ostatnie krople kremu


Zamknięcie (w końcu!) na klips a nie zakrętkę. Generalnie wykonanie opakowania jest estetyczne i funkcjonalne, nie ma się do czego przyczepić.

Weryfikacja cacanek:
- po pierwsze, stosowałam ten krem nie tylko na noc. Obawiałam się, że skoro w nazwie ma noc, może okazać się tłustawym, wolno wchłaniającym się mazidłem pozostawiającym na skórze lepki film. Nic bardziej mylnego.
- cudnie nawilża i odżywia. Moja skóra, zwłaszcza zimą, wymaga naprawdę porządnego nawadniania, zwłaszcza, że normalnie ma tendencję do szybkiego przesuszania się i balsamy/kremy na całe ciało są u mnie w użyciu cały rok. Dłonie po zastosowaniu kremu Spa są nawilżone, mięciutkie, gładkie, miłe w dotyku. 
- Nie musiałam sięgać po ten kosmetyk co chwilę, wystarczyło mi raz wieczorem i ze dwa razy w ciągu dnia. Jest naprawdę skuteczny, o długotrwałym działaniu.

I reszta zachwytów:
- jest gęsty i treściwy (co mam nadzieję widać po sterczącym kremie na zakrętce powyżej). I mimo tego wchłania się po prostu świetnie. Nie miałam z nim żadnych problemów. Mogłam posmarować sobie dłonie i iść dalej zajmować się swoimi sprawami.
- zapach dla mnie na plus: dość mocny, imbirowy (taka seria).
- wydajność bardzo fajna (w końcu jest gęsty i treściwy)
- odstraszać może cena, dość wysoka w porównaniu do innych kremów Oriflame (nawet dwa razy większa), ale warto sobie go zafundować.

Skład: AQUA, GLYCERIN, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, STEARYL ALCOHOL, CETYL ALCOHOL, DIMETHICONE, GLYCERYL STEARATE SE, PRUNUS AMYGDALUS DULCIS OIL, CETEARYL ETHYLHEXANOATE, CARBOMER, IMIDAZOLIDINYL UREA, METHYLPARABEN, CETEARETH-20, PROPYLPARABEN, PARFUM, STEARIC ACID, ZINGIBER OFFICINALE EXTRACT, SODIUM HYDROXIDE, LIMONENE, ISOPROPYL MYRISTATE, LINALOOL, EUGENOL, PHENOXYETHANOL, CITRAL, FURCELLARIA LUMBRICALIS EXTRACT, CITRUS AURANTIUM DULCIS EXTRACT

Cena: 10 zł (18 zł). 

Pozdrawiam i życzę szybkiego uporania się z przedświątecznymi porządkami :)

poniedziałek, 17 grudnia 2012

magiczna tubka

Tytuł taki a nie inny, gdyż jedna z dwóch użytkowniczek niżej opiewanego kosmetyku (obie namówione przeze mnie, obie zachwycone), nazywa go magicznym korektorem.

Korektor Oriflame Beauty Studio Artist

Cacanki: Kompleks Illuma-Flair rozprasza światło i widocznie minimalizuje zmarszczki oraz niedoskonałości cery - cienie, przebarwienia i popękane naczynka, które znikają pod cienką warstwą korektora. Uzyskany efekt to idealna skóra, która wygląda całkowicie naturalnie. Składniki nawilżające zapewniają lekkość, komfort i wspaniały rezultat. 10  ml
 
Korektor dostajemy w niewielkim, czarnym pudełeczku.



A oto magiczna tubka. Plastik jest miękki, można łatwo wydusić niewielką kropelkę.



Opakowanie posiada dzióbek. 


Używam koloru light.

Weryfikacja cacanek:
- kosmetyk jest leciutki, rzadki przez co łatwo wtapia się w skórę dając naturalny efekt
- rzeczywiście jest nawilżający
- nie jest to korektor dobrze kryjący. Jeśli polujecie na coś w pokroju Dermacola, co przykryje nawet najbardziej wulgarnego pryszczola poprzez zatynkowanie, to nie traficie z zakupem. Popękane naczyńka i przebarwienia, czyli generalnie zaczerwienienia ukrywa słabo. Za to cienie pod oczami... Bajka, poezja! Niech kolejnym dowodem na jego wspaniałość będzie fakt, że to już moje drugie opakowanie. Jako posiadaczka naturalnych cieni pod oczami + na dodatek posiadaczka bachorro, który wysypiać się czasem nie daje, jestem mu wierna. Rzeczywiście rozprasza światło, rozjaśnia spojrzenie momentalnie, za pomocą cienkiej warstwy. Oko wygląda na świeże, wypoczęte a my same nawet młodziej (to autentyczny komplement męża przyjaciółki).

A poza tym...
- jest bardzo wydajny. Pierwszą tubkę używałam chyba z rok, stosując niemal codziennie. 
- nigdy mnie nie podrażnił, nie wysuszył skóry
- fajnie się go nakłada zarówno pędzelkiem jak i palcami

Osobiście bardzo, bardzo polecam. Tylko przypominam: dla promiennego spojrzenia, nie dla sfotoszopowania pryszcza :)

Skład: AQUA, CYCLOPENTASILOXANE, TITANIUM DIOXIDE, CYCLOHEXASILOXANE, BUTYLENE GLYCOL, CETYL DIMETHICONE, CETYL PEG/PPG-10/1 DIMETHICONE, POLYGLYCERYL-3 OLEATE, CERA ALBA, PHENYL TRIMETHICONE, ETHYLHEXYL METHOXYCINNAMATE, SILICA, DISTEARDIMONIUM HECTORITE, HYDROGENATED CASTOR OIL, SODIUM CHLORIDE, PROPYLENE GLYCOL, METHYLPARABEN, IMIDAZOLIDINYL UREA, PROPYLPARABEN, DISODIUM EDTA, TRIMETHOXYCAPRYLYLSILANE, ALUMINA, PARFUM, TRIETHOXYCAPRYLYLSILANE, CAMELIA SINENSIS EXTRACT, LINALOOL, PHENOXYETHANOL, BHT
 
Cena: 15 - 19 zł (28 zł).

Trzymajcie się ciepło!

niedziela, 16 grudnia 2012

kremowa przyjemność

Dzisiejszego wieczora przedstawię Wam, już niestety dość wysłużoną, tubkę z peelingiem (przynajmniej z nazwy) :)

Łagodny krem peelingujący Optimals

Cacanki: Krem peelingujący Optimals stworzony dla potrzeb cery suchej i wrażliwej. Delikatnie usuwa zanieczyszczenia i zrogowaciałe komórki naskórka bez wywoływania podrażnień. Wzbogacony kompleksem kojącym, który zapewnia skórze uczucie ukojenia i komfortu. 75  ml

 Moja sfatygowana tubka wygląda tak (jak widać korek nie jest biały lecz szary):


Plastki korka jakościowo taki sobie, natomiast sama tubka jest miła w dotyku (matowa) i dość miękka.


Bardzo chciałabym pokazać drobinki, które są w tym peelingu ale gołym okiem ich się raczej zobaczyć nie da. Albo ja już oślepłam...


Weryfikacja cacanek:
- mam cerę mieszaną i ten peeling trafił do mnie w zasadzie przez przypadek. Nie jest to mój podstawowy kosmetyk tego typu, ale używam regularnie i jeszcze mnie nie podrażnił ani żadnej krzywdy nie zrobił. Jest bardzo delikatny
- Konsystencję ma zaiste kremową, dość gęstą (co mam nadzieję widać na zdjęciu). Jest dzięki temu bardzo miły w użyciu. Kojarzy mi się z kremem do mycia twarzy z Nivei, którego używałam kiedyś nagminnie (w takim różowym opakowaniu, z różowymi kuleczkami w środku) - bardzo podobne, sympatyczne odczucia
- oczyszcza skórę fajnie, ale czy usuwa zrogowaciały naskórek? Nie wiem, szczerze mówiąc trochę tego nie widzę. Niby jak miałby to robić? Spotkałam się z komentarzami, że jest to peeling enzymatyczny, ale przeanalizowałam opis, skład, sposób używania i to za cholerę nie jest tego typu kosmetyk (no chyba, że się mylę i o czymś nie wiem? to oświećcie). Jego drobinki są po prostu mikroskopijne. Czuć je dopiero wtedy gdy naprawdę mocno, rozpłaszczając dłoń, potrze się np. po linii żuchwy. Dlatego ja używam owego Optimalsa właściwie bardziej jako krem do mycia a nie peelingu, tak raz na tydzień dla urozmaicenia.
- buzię pozostawia rzeczywiście gładką i nawilżoną. 

Co jeszcze?
- delikatnie ale pięknie pachnie. Kremem :)
- jest wydajny, nie trzeba go wcale wiele wycisnąć aby umyć całą twarz

Czy polecam? Jako urozmaicenie w codziennej pielęgnacji tak, ale jako podstawowy peeling raczej nie - dla mnie jest stanowczo zbyt delikatny. No ale ja nie mam suchej i wrażliwej cery, więc się już czepiać nie będę ;)

Skład: AQUA, STEARIC ACID, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, GLYCERIN, DIMETHICONE, BUTYROSPERMUM PARKII BUTTER, STEARYL ALCOHOL, GLYCERYL STEARATE, PEG-100 STEARATE, SOLUM DIATOMEAE, CARBOMER, IMIDAZOLIDINYL UREA, METHYLPARABEN, PROPYLPARABEN, PARFUM, DISODIUM EDTA, SODIUM HYDROXIDE, CENTAUREA CYANUS EXTRACT, MENTHA ARVENSIS OIL, MENTHA SPICATA FLOWER/LEAF/STEM EXTRACT

Cena: 17 - 20 zł (30 zł)

Pozdrawiam i uciekam robić cekinowe bombki :D

środa, 12 grudnia 2012

kąpiel cukrowej wróżki

a dziś... kosmetyk, którego używałam rok temu gdy spadł śnieg. Teraz też jest biało. Nie żebym zimę lubiła, ale... ten żel bardzo fajnie kojarzy mi się ze świętami. 

Krem pod prysznic Let It Snow

Cacanki: Ten kremowy żel do mycia ciała z pewnością ożywi Twoje zmysły świeżym, zimowym zapachem. 250  ml


Moje zdjęcia (z góry przepraszam za ich marność, niestety dziecioł poganiał czas a czas poganiał mnie).


Jak widać, butelka jest standardowa, zwyczajowo nienajwyższych lotów. Przez tę marną jakość plastiku i wykonania raczej nie polecam na prezent dla estety.



A oto "krem". Konsystencja i kolor jak w "kremie" stokrotkowym, czyli jest to po prostu żel z opalizującym, białym zabarwieniem.


Weryfikacja cacanek:
- eh kremowość... ok, kosmetyk jest w dotyku raczej gładki i miękki niż śliski, ale mimo wszystko nadal jest to żel i to niezbyt gęsty. Tak jak pisałam wyżej, białawy, lekko opalizujący.
- zapach jest powodem, dla którego wracam do tego żelu po roku. Przywodzi mi na myśl watę cukrową, cukier waniliowy, pobrzmiewa mi w móżdżku wróżka cukrowa Czajkowskiego... Gdzieś wychodzą chyba na wierzch cytrusy jako "przyprawa" (??). Taki słodko-skrzący się zapach, paradoksalnie jako całość rzeczywiście dość świeży. Dla mnie bomba.

A poza tym:
- nie wysusza, nie podrażnia ale też nie ma jakichś specjalnych właściwości pielęgnacyjnych
- myje i pieni się dobrze (SLS na drugim miejscu w składzie)

Polecam wypróbować na tę porę roku.

Skład: AQUA, SODIUM LAURETH SULFATE, GLYCERIN, COCAMIDOPROPYL BETAINE, SODIUM CHLORIDE, SORBITAN SESQUICAPRYLATE, PARFUM, LAURYL GLUCOSIDE, STEARYL CITRATE, CITRIC ACID, SODIUM CITRATE, 2-BROMO-2-NITROPROPANE-1,3-DIOL, LIMONENE, BENZYL SALICYLATE, LINALOOL

Cena: 6 - 8,90 zł (12 zł)

Pozdrawiam czekając cierpliwie na moją kolej w wannie :)

poniedziałek, 10 grudnia 2012

orzechowa miazga

Witam ponownie, jak zwykle spóźniona. Nic to. Dzisiaj przedstawiam kosmetyczny niewypał najnowszego katalogu.

Krem do rąk Brazil Nuts

Cacanki: Szybko wchłaniający się, rozkoszny krem do rąk zapobiegający przesuszaniu się skóry. Z olejem z orzecha brazylijskiego, który nawilża dłonie i gliceryną, która zatrzymuje wilgoć w skórze. Wygładza i zmiękcza dłonie, pozostawiając na nich cudny orzechowy zapach. 75  ml

Tubka na żywo w sumie prezentuje się identycznie jak w katalogu




Weryfikacja cacanek:
- wchłania się rzeczywiście szybko. Zapewne dlatego, że to największa rzadzizna, jakiej było mi dane używać do tej pory.
- nawilżenie? Bardzo, baaaardzo przeciętne. Marne, rzekłabym nawet. Takie na chwilę. A po tej chwili lub kilku, wracamy do punktu wyjścia.
- specjalnych właściwości pielęgnacyjnych typu wygładzenie, zmiękczenie skóry na dłużej również nie zauważyłam. Na chwilę, owszem.
- gdyby ten krem chociaż ładnie pachniał... a tu mój nos otrzymuje delikatny ale kompletnie mdły zapach bez wyrazu. Gdybym nie wiedziała, że to ma być orzech brazylijski, w życiu nie wpadłabym na to wąchając kosmetyk.

Cóż jeszcze mogę dodać...
- opakowanie zaskoczyło mnie na plus. Tubka jest z miękkiego ale dość grubego plastiku, który jest miły i fajny w dotyku. Trochę razi niedopasowany kolor, za przeproszeniem, sraczkowatej zakrętki, ale to już taki szczegół ;)
- zachodzę w głowę, dlaczego taki krem został wypuszczony zimą? Latem byłby znośny, na zimę jest stanowczo za rzadki, zbyt mało pielęgnujący i nawilżający. Może ma pecha, bo równolegle używam kremu do rąk z serii Spa (na pewno się tu pojawi), więc w tym zestawieniu nasz orzeszek wypada po prostu bardzo słabo. W każdym razie, kiedy za oknem mróz a w domach szalejące kaloryfery, ten kosmetyk nie uchroni skutecznie przed pierzchnięciem skóry dłoni.

Skład: AQUA, GLYCERIN, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, CETYL ALCOHOL, DIMETHICONE, STEARYL ALCOHOL, GLYCERYL STEARATE, PEG-100 STEARATE, PRUNUS AMYGDALUS DULCIS OIL, CETEARYL ETHYLHEXANOATE, METHYLPARABEN, IMIDAZOLIDINYL UREA, CETEARETH-20, PARFUM, STEARIC ACID, CARBOMER, PROPYLPARABEN, ISOPROPYL MYRISTATE, SODIUM HYDROXIDE, BENZYL SALICYLATE, BERTHOLLETIA EXCELSA NUT OIL, LIMONENE, COUMARIN, CI 15510, CI 42090, CI 16035

Cena: 5,90 zł (15 zł)

Pozdrawiam i do następnego :)

poniedziałek, 3 grudnia 2012

mdły bursztynek

Witajcie w ten paskudny, biały, grudniowy wieczór. Nie znoszę zimy :[ Kiedyś na wyprzedażach zakupiłam sobie miniaturki dwóch EDP Ori - Elixir Amber i Precious. Od razu muszę zaznaczyć, że miniaturowe flakoniki uwielbiam - są słodziutkie :) ponadto, na ogół nie jestem wierna zapachom, lubię zmiany, 30 ml to zwykle max możliwości mojej wierności (chociaż są wyjątki ;)). Tak więc 4-5 ml zapachu na okazjonalne użycia, testy, to dla mnie ideał. I dziś będzie o teście, gdzie woda zaliczyła niestety fail. 

Perfumowana woda toaletowa Amber Elixir

Cacanki: Limitowana edycja Amber Elixir w miniaturowej buteleczce idealnej do torebki i na wyjazd. Uwodzicielski zapach skusi Cię intrygującymi nutami mandarynki, słodkich migdałów i zmysłowego piżma. 4  ml
A tak prezentuje się moja miniaturka w ubranku:


I rozebrana. Muszę przyznać, że cieszy oko prawie tak samo jak oryginalny flakonik.


Na szkle widać złoty brokat (na szkle, nie w wodzie :)




 Weryfikacja cacanek:
- ciężko jest pisać o zapachu, bo to niesamowicie indywidualna sprawa. W każdym razie ja tam migdałów nie wyczuwam. Jest trochę drzewa, jakiś cytrusek, piżmo. Całość ciężka, trochę duszna, z biegiem czasu mdła, nieco pudrowa z czymś drażniącym (nieprzyjemnie). Jak najlepiej opisałabym ten zapach? Mam jedno  skojarzenie: koniak. I buteleczka i kolor perfum, nawet sam zapach przywodzą mi na myśl koniak. Nie lubię koniaku, dodam.
- Amber bardzo podoba się mojemu małżowi, odbiera go rzeczywiście jako uwodzicielski (ale jemu podoba się zapach z serii rozmaryn i drzewo herbaciane, więc byłabym ostrożna z darzeniem go w tej mierze zaufaniem :D)

Co ponadto?
- zapach jest typowo zimowy, wieczorowy. Ciężki, otulający. Napisałabym elegancki, ale to dla mnie taka elegancja bez polotu. Czegoś mu brakuje.
- bardzo intensywny ten bursztyn, trzeba uważać ile się go na siebie wylewa
- trwałość jak najbardziej ok
- zapach zaciekawił mnie w próbce, nawet się zastanawiałam nad kupnem pełnowymiarowego flakonu. I dobrze, że tego nie zrobiłam. Na dłuższą metę stwierdzam, że niestety nie mój.

Skład:
ALCOHOL DENAT., AQUA, PARFUM, LIMONENE, LINALOOL, BUTYLPHENYL METHYLPROPIONAL, ALPHA-ISOMETHYL IONONE, BUTYL METHOXYDIBENZOYLMETHANE, COUMARIN, CITRAL, CITRONELLOL, GERANIOL, CI 47005, CI 16035, CI 42090

Cena miniaturki 4 ml: 6-9 zł (30 zł);  cena 50 ml: 45 - 60 zł (99 zł).

Pozdrawiam, trzymajcie się ciepło (najlepiej kaloryferów!).