niedziela, 30 września 2012

oczy na szypułkach

Przybywam do Was szybko z limitowanym produktem, którego używam od dwóch katalogów. Jeszcze jest do kupienia, więc chcę zrecenzować póki pora. A więc...

Sztyft pod oczy Optimals Oxygen Boost

Cacanki: Ulga dla zmęczonej skóry wokół oczu. Poręczny sztyft z pobudzającą kofeiną i ekstraktem z brązowych alg o dotleniających właściwościach, przyjemnie chłodzi i odświeża skórę. 6.5 g

No to od początku. Sztyft dostajemy w pudełeczku:



Po otwarciu wydobywamy zakorkowany kosmetyk. Sztyft jest maleństwem - jego wysokość to mniej więcej 3/5 kciuka.


Pod korkiem mamy  jeszcze zabezpieczenie - kapturek ;)


 Dopiero po jego zdjęciu możemy używać sztyftu. Swój mam już ok. 6 tygodni i stosuję tylko rano - tak więc spokojnie wystarczy na przepisowe 6 miesięcy używania.


Na kolejnych dwóch zdjęciach widać, że niestety plastikowe krawędzie łatwo zbiera kurz i brudek. 



Weryfikacja cacanek:
- stosowanie tego sztyftu jest naprawdę bardzo przyjemne. I stanowi ulgę dla skóry pod oczami. Używam go rano, z racji posiadania 11 miesięcznego potomstwa - często po ciężkiej od niewyspania nocy. Pomaga.
- uczucie chłodu jest wyraźne. Może nie jest to kostka lodu ale jednak - jest dobrze :)
- wrażenie odświeżenia również istnieje

Dodatkowo z mojej strony:
- da się wyczuć lekkie (pozytywne) napięcie skóry pod oczami. Jest to zapewne związane z kofeiną, która ma pobudzić krążenie.
- sztyft jest gładki, śliski. Nie zostaje na skórze, pozostawia tylko delikatny, "mokry" film.
- nie jestem przekonana co do tego, że przykładanie tego typu kosmetyku pod oczy jest higieniczne (zwłaszcza, że jak już napisałam, na brzegach opakowania przykleja się kurz)
- zmniejszenia cieni raczej nie zaobserwowałam
- dzięki temu kosmetykowi moje poranki są o wiele milsze, szybciej stawia moje oczy do pionu. Jak to mawiała moja historyczka - na szypułki :)
- zapach bardzo delikatny, charakterystyczny dla całej serii

Generalnie, jest to fajny gadżet warty polecenia, do doraźnego stosowania, bez długofalowych efektów.

Składu nie podam, bo na stronie Oriflame jeszcze nie widnieje a opakowanie nieopatrznie wywaliłam :/

Cena: 26 zł (40 zł).

Pozdrawiam umierając na zatoki i ból gardła :(

piątek, 28 września 2012

lakierujemy szponiszcza

Do tej pory nie pisałam nic o lakierach do paznokci. Trzeba to zmienić - bo ładne paznokcie to przecież piękna wizytówka kobiety :> Dzisiaj będzie o serii lakierów...

Lakier do paznokcie Oriflame Pure Colour
Cacanki: Połyskujący lakier w fantastycznych odcieniach, które pokocha każda modna kobieta. Inny kolor paznokci w zależności od nastroju - a czemu nie? 8  ml

Lakiery Pure Colour posiadam trzy. Jeden z nich, najjaśniejszy, jest perłowy. Z góry przepraszam za stan różowej buteleczki - mój 11 miesięczny potwór zwany Kalinką dorwał ją i zdewastował ;)


Denka z nazwami: Intense Pink, True Red oraz Pearly Beige




Weryfikacja cacanek:
- nie ma tu zbyt wiele do weryfikacji bo Oriflame dużo nam nie obiecuje :) Mogę potwierdzić, że lakiery mają ładny połysk. Taki zwyczajno-ładny.

A teraz ja:
- buteleczki uważam za bardzo ładne, zgrabne i wygodne
- pędzelek, choć niewielki, jest w porządku. Da się nim szybko i precyzyjnie pomalować paznokcie. Trzyma się go również wygodnie, mimo grubej zakrętki.
- efekt końcowy zależy od koloru, a właściwie tego, czy lakier jest perłowy, czy nie. Lakier różowy i czerwony kryją pięknie już po jednej warstwie, choć ja zawsze nakładam dwie. Nie tworzą smug, pęcherzyków powietrza, nie zglucają się. Gorzej jest niestety z lakierem perłowym. Mimo dwóch warstw kolor jest nierówny, robią się miejscami prześwity.
- co do koloru właśnie: prezentowany Intense Pink jest moim ulubionym lakierem w zbiorach =) Lubię czasem zaszaleć intensywnym, niemal neonowym kolorem na mych szponkach. Kolor czerwony również piękny, klasyczny i elegancki. Perłowy niestety nie przypadł mi do gustu.
- szybkość schnięcia raczej standardowa, nie mam zastrzeżeń. 
- smrodek również bez większych rewelacji
- trwałość na moich kurodomowych łapkach (gotowanie, sprzątanie, mycie garów) bez top coata to 3, max 4 dni bez odprysków. Dnia 5 paznokcie widać już obtarcia końcówek i drobne ubytki. Natomiast z top coatem (używam tego z Ori) spokojnie wytrzymają ponad tydzień. 

Generalnie - polecam wypróbować (w promocji) nieperłowe odcienie. Są naprawdę ładne.

Skład: BUTYL ACETATE, ETHYL ACETATE, NITROCELLULOSE, TOSYLAMIDE/EPOXY RESIN, ACETYL TRIBUTYL CITRATE, ISOPROPYL ALCOHOL, TRIPHENYL PHOSPHATE, STEARALKONIUM BENTONITE, PHTHALIC ANHYDRIDE/TRIMELLITIC ANHYDRIDE/GLYCOLS COPOLYMER, STYRENE/ACRYLATES COPOLYMER, MICA, ETOCRYLENE, SILICA, DIACETONE ALCOHOL, TRIMETHYLPENTANEDIYL DIBENZOATE, POLYVINYL BUTYRAL, ALUMINA, CI 77163, CI 77891, CI 77499, CI 19140

Cena: 7,9-8,90 zł (14 zł)

 Pozdrawiam :)

środa, 26 września 2012

pro mimo anty

Cześć i czołem. Dzisiaj na tapecie znajdzie się jeden z podstawowych kosmetyków w każdej łazience, niezależnie od płci. Mianowicie potozabójca!

Dezodorant antyperspiracyjny Muse

Cacanki: Dezodorant o delikatnym zapachu Muse zapewnia całodzienną świeżość i ochronę przed przykrym zapachem. 50  ml

Jak to wygląda moim okiem:


Opakowanie jest smukłe i niewielkie. Sam plastik wygląda estetycznie.


Tak, to jest kulka :) Kosmetyk ma mleczny kolor i konsystencję.


Korek jest niestety zakręcany, nie na "wpych".


Weryfikacja cacanek:
- jeśli chodzi o zapach, kupiłam akurat tę kulkę spośród wielu innych, gdyż Muse zauroczyło mnie w próbce. O pełnowymiarowym flakonie jeszcze będę pisać. Co do antyperspirantu - nie jest źle, ale to z tego względu, iż zapach nie utrzymuje się długo, bo sam w sobie jest duszno-kwiatowy. Ładny na chwilę właśnie.
- tak, zapewnia świeżość i chroni. Testowałam go latem, a że lato mieliśmy piękne, więc warunki wręcz ekstremalne. Zdarzyło mi się chyba dosłownie raz czy dwa, że pod koniec dnia pod znakiem ukropu pod pachami było troszeńkę wilgotno, ale tak poza tym - bomba! Z ręką na sercu przyznaję, że jestem względem antyperspirantów dość wymagająca. 

Co mogę dodać?
- zanim sięgnęłam po kulki Oriflame (pierwszą z serii Pure Nature, o której też kiedyś napiszę), byłam wierna sztyftom. Ideału nie znalazłam a na dodatek nie mogłam się pozbyć białych, natłuszczonych rękawów koszulek i śladów na ubraniach, które z miejsca trzeba było rzucać na pożarcie pralce. Kulki przerażały mnie tym, że... są zimne i maziste :) No nie przepadam z rana za dotykaniem się pod pachami chłodnym glutem. Ale warto, bo ubrania pozostają bez skazy.
- kulka nie zacina się, bez zarzutu się jej używa
- antyperspirant ani razu mnie nie podrażnił
- jedyny problem jaki zauważyłam to taki, że buteleczka jest chuda a wysoka, więc pod koniec używania, płyn wolniej dociera do kulki i trzeba go najpierw nakierować potrząsając lekko opakowaniem.

Skład: AQUA, ALUMINUM CHLOROHYDRATE, PPG-15 STEARYL ETHER, STEARETH-2, CYCLOPENTASILOXANE, PROPYLENE GLYCOL, STEARETH-21, CYCLOHEXASILOXANE, PARFUM, ALLANTOIN, LIMONENE, HEXYL CINNAMAL, CITRONELLOL, BENZYL SALICYLATE, ALPHA-ISOMETHYL IONONE, LINALOOL, CITRAL

Zaraz zbieram się na spacer bo dzień piękny i słoneczny, więc się żegnam i do napisania :)

niedziela, 23 września 2012

pachnące owoce Jogobelli

Witam po krótkiej przerwie (dziecko mi intensywnie ząbkuje - 4 zombie na raz! i mam z letka masakrę :) W każdym razie, chciałabym dziś zaprezentować coś równie przyjemnie pachnącego jak poprzednio.

Pure Nature: Kojący tonik z organicznymi ekstraktami z jagody i lawendy

Cacanki: W 100% organiczne ekstrakty z jagody i lawendy koją, orzeźwiają i chronią skórę, łagodzą podrażnienia. 150  ml
Moje zdjęcia buteleczki wyglądają tak:

Jak widać, w rzeczywistości opakowanie jest wykonane z przeźroczystego plastiku, lekko fioletowego. Sam tonik jest bezbarwny.




Czas na weryfikację cacanek:
- tonik rzeczywiście orzeźwia skórę (a przynajmniej dzięki zapachowi lawendy, można takie wrażenie odnieść)
- czy koi, łagodzi i chroni?  Na pewno nie podrażnia (przynajmniej mnie), jest łagodny. Nie odważę się jednak napisać, że ochrania :)

Co ponadto? 
- jego niewątpliwą zaletą jest cudny zapach. Kosmetyk jest apetyczny. Spotkałam się kiedyś z opinią, że pachnie jak BORÓWKOWA (! jestem z Krakowa ! :) Jogobella - i w pełni się z tym głosem zgadzam. Nie przepadam za lawendą bo mnie mdli i wywołuje ból głowy, jej nutka jest tu jednak tylko delikatnie wyczuwalna. Taki odświeżający, ładnie komponujący się z borówką dodatek.
- buteleczka jest charakterystyczna dla całej serii. Niewielka, zgrabna, estetyczna
- jak już wspomniałam, tonik jest przeźroczysty i po prostu wodnisty (nie oleisty)
- działanie jak najbardziej ok, ot po prostu dobry tonik

Skład: AQUA, PEG-40 HYDROGENATED CASTOR OIL, GLYCERIN, PHENOXYETHANOL, IMIDAZOLIDINYL UREA,PARFUM, PANTHENOL, SODIUM CITRATE, METHYLPARABEN, DISODIUM EDTA, PROPYLPARABEN,ETHYLPARABEN, LAVANDULA ANGUSTIFOLIA EXTRACT, LINALOOL, VACCINIUM MYRTILLUS EXTRACT, CITRIC ACID, SODIUM HYALURONATE, CI 17200, CI 42090

Cena: 12-14 zł (23 zł)

Obiecuję się poprawić, więcej nie grzeszyć i nakładam na siebie pokutę w postaci zjedzenia niedzielnego ciasta ;) Pozdrawiam!

sobota, 15 września 2012

all you need is love!

Witam was z miłością. Miłością odwzajemnioną, uwodzicielską.

Perfumowana woda toaletowa Love Potion
Cacanki: Odkryj swoją prawdziwą pasję z wodą perfumowaną Love Potion. Zadbaj o nastrój podczas nocy pełnej zmysłowości uwodzicielskim, orientalnym zapachem. Poddaj się nieprzepartej sile, jaką niosą ze sobą przyjemności ciała. 50  ml
Moje zdjęcia zaczniemy od opakowania.



 A oto flakon: 


Przyznać trzeba, że jest oryginalny i ciekawy. Jedyne jego minusy są takie, że o ile dolna część jest wykonana ze szkła, górna - spiczasty korek, to już plastik, który można wyginać. Z boku, na całej długości flakonu widać również mało estetyczny "szew". 





Weryfikacja cacanek: 
- zapach rzeczywiście jest bardzo zmysłowy i uwodzicielski. Mimo swoich składników nie jest kadzidlany.
- przyjemnościom ciała zawsze chętnie się oddam, z nim czy bez niego, wsio rawno ;)

A teraz ode mnie:
- z zakupem tego zapachu nosiłam się bardzo długo i początkowo podchodziłam jak do jeża. Podobnie było zresztą z moim ukochanym, już wycofanym, zapachem Mexxa, właściwie to zupełnie identycznie. Pierwsze niuchy, skojarzenia i testy wypadły tak, iż poleciłam go przyjaciółce, którą znam z zamiłowania do ciepłych, waniliowych aromatów. Love Potion nie przypadł jej jednak do gustu tak, jak sądziłam. A ja z miesiąca na miesiąc, oglądając perfumy w katalogu, wąchając, nosząc próbki przepadałam coraz bardziej. I kupiłam. Obecnie darzę miłością ogromną i mroczną ;)
- z tego co wyczytałam, baza to czekolada, bób tonka i drzewo sandałowe; serce: kwiat kakaowca oraz wanilia a głowy: mandarynka, imbir i rum.
- moje pierwsze skojarzenia: Amor Amor Cacharel, tylko czekoladowy. Teraz uważam, że zapachy są różne, choć z tej samej bajki. 2 kuzynki, niby inne, ale rodzina ta sama. Obydwa tak samo piękne
- zapach jest ciepły, wyraźnie czekoladowy, apetyczny. Przywodzi na myśl czekoladowy tort mocno naponczowany. Po chwili przebija świetlisty aromat skórki pomarańczowej (to ta mandarynka). Ze względu na wanilię - mocne skojarzenia z Amor Amor. Eh....
- podobnie jak Mirage, jest to idealny zapach na jesień/zimę oraz namiętne randki i upojne noce. Trwałość z próbki była bardzo marna, natomiast kiedy spryskam się flakonem, jest naprawdę dobra. 
- cena w katalogu jak na tę jakość moim zdaniem niska. Ze swojej strony mogę gorąco polecić - na osłodę szaro-burych dni :)

Skład: ALCOHOL DENAT., AQUA, PARFUM, BUTYLPHENYL METHYLPROPIONAL, BENZYL SALICYLATE, BUTYL METHOXYDIBENZOYLMETHANE, HYDROXYCITRONELLAL, LINALOOL, LIMONENE, COUMARIN, ZINGIBER OFFICINALE OIL, GERANIOL, GLYCERIN, PROPYLENE GLYCOL, THEOBROMA CACAO EXTRACT, ZINGIBER OFFICINALE EXTRACT, SORBITOL
Cena: 54-59 zł (119 zł)
Pozdrawiam :)

środa, 12 września 2012

tapetujemy

Witajcie, moje drogie dziatki. Czeka mnie dziś ambitne zadanie zaprezentowania Wam szpachli w 30 ml tubce.

Dotleniający podkład pod makijaż Oriflame Beauty Oxygen Boost
Cacanki: Dotleniający podkład o orzeźwiających właściwościach. Ekstrakt z brązowych alg stymuluje konsumpcję tlenu przez komórki skóry, dzięki czemu cera zyskuje świeżość i blask. Rewitalizujące mikrosfery i biały wosk pszczeli o działaniu nawilżającym dbają o kondycję i zdrowy wygląd skóry. 30  ml

I tradycyjnie ja. Z góry przepraszam za ufajdaną tubkę, zauważyłam po fakcie :/


Jak widać, zakupiłam najjaśniejszy dostępny odcień, czyli Porcelain.



Tradycyjnie, materiał pompki nie najwyższych lotów, ale sprawdza się bez zarzutu


Oto maz koloru porcelanowego. 


Weryfikacja cacanek:
- nie zauważyłam orzeźwienia. Nie wiem też, czy moja skóra "zwiększyła konsumpcję" tlenu. Dziwnym trafem, nie rozmawiamy ze sobą. Spotkałam się z opiniami, że daje uczucie mrowienia - na szczęście nie doświadczyłam, nie lubię tego.
- cera zyskuje świeżość i blask, to potwierdzić mogę. Wygląda zdrowo i promiennie.
- działanie nawilżające także da się odczuć

A teraz reszta moich przemyśleń (tudzież urojeń, jak kto woli):
- mam bardzo jasną karnację, od urodzenia jestem bladziochem. Mimo to, odcień porcelain wygląda ładnie, dopasowuje się do koloru cery. Problem w tym, że do czasu... Gdy kosmetyk zaczyna się utleniać, podkład ciemnieje i nabiera mocniejszego, żółtawego zabarwienia
- tapety się nim raczej zrobić nie da. Jest lekki i słabo kryje. Ja akurat nie mam wielkich niedoskonałości, ale osobom mającym co ukryć, raczej nie podpasuje
- rozprowadza się dobrze, zarówno palcami jak i pędzlem
- wchłania się szybko
- pachnie delikatnie ale wyczuwalnie, jak cała seria.
- nie uczulił mnie ani nie zapchał mnie (no przecież producent obiecał, że skóra będzie oddychać jak szalona, to robi co jej każą)
- teraz spory minus, chociaż może trochę niezasłużony, bo Oriflame nie określiło tego podkładu jako matujący... no świecę się po nim. Mam mieszaną cerę i po jakichś 2h (na oko) w strefie T niestety błyszczę się brzydko. Dlatego też porzuciłam ten podkład na rzecz matującego kremu BB z Garniera i różnica jest kolosalna. Tak więc, jeśli ktoś ma tłustą tudzież mieszaną cerę, mówię od razu - bez bibułek matujących ani rusz.
- muszę dodać, że skierowane w moją stronę zdanie "o Boże, jaką Ty masz idealną cerę" było rozpoczynającym rozmowę z kompletnie obcą dziewczyną znajdującą się w tej samej poczekalni. Miałam wtedy na pyszczku właśnie ten podkład, utrwalony pudrem Clinique. Więc efekt wow zrobić się da :)

Oczywiście, przed zakupem polecam poprosić/zakupić próbki.

Skład: AQUA, CYCLOPENTASILOXANE, CYCLOHEXASILOXANE, TITANIUM DIOXIDE, BUTYLENE GLYCOL, CETYL DIMETHICONE, CETYL PEG/PPG-10/1 DIMETHICONE, POLYGLYCERYL-3 OLEATE, NYLON-12, CERA ALBA, PHENYL TRIMETHICONE, HYDROGENATED CASTOR OIL, SODIUM CHLORIDE, METHYLPARABEN, PROPYLPARABEN, METHYL DIISOPROPYL PROPIONAMIDE, MENTHYL LACTATE, LAURYL LACTATE, TRIMETHOXYCAPRYLYLSILANE, ETHYL MENTHANE CARBOXAMIDE, DISODIUM EDTA, HYDROLYZED CORN STARCH OCTENYLSUCCINATE, HYDROLYZED CORN STARCH, ZEA MAYS STARCH, ALUMINA, PARFUM, TRIETHOXYCAPRYLYLSILANE, LAMINARIA DIGITATA, PHENOXYETHANOL

Cena: 22-26 zł (45 zł)

Pozdrawiam pieruńsko (bo chyba zaraz będzie burza ;)

niedziela, 9 września 2012

kocha, nie kocha?

Witam po krótkiej przerwie i zapraszam na recenzję pachnącego stokrotkami żelu do mycia ciała.

Krem pod prysznic Loves Me o zapachu stokrotek


Cacanki: Delikatnie oczyszczający krem zamienia każdą kąpiel w relaksujące doświadczenie. Wzbogacony kojącym, zmysłowym zapachem stokrotek. 250  ml
A o to moje zdjęcia...


Plastik, z którego wykonany jest korek, tradycyjnie do najlepszych jakościowo nie należy ;)


Tak, opalizująco, wygląda ów "krem"

Czas na weryfikację cacanek:
- kosmetyk rzeczywiście jest delikatny, nie podrażnia na pewno. Mam nawet wrażenie, że nawilża
- to nie jest krem! Oriflame raczyło sobie zażartować, niezbyt zabawnie, i za to wielki minus. Loves Me to po prostu żel o normalnej gęstości, tylko lekko biały i opalizujący. W moim świecie kolor jednak nie zastępuje konsystencji. Kremem pod prysznic mogę nazwać ten z serii Milk&Honey. Stokrotkowy jest od niego duuużo rzadszy. 
- zapach jest rzeczywiście stokrotkowy. Na początku urzeka, pod koniec opakowania zaczął mnie trochę męczyć. Jest dość intensywnie słodko-kwiatowy, duszący. No ale ja niezbyt przepadam za kwiatowymi kompozycjami na dłuższą metę.

Co ode mnie tak ponadto?
- opakowanie jest jak koń: każdy widzi. Butelka w normie ale korek niestety dość badziewny, po pewnym czasie miałam problemy z domknięciem.
- pieni się i myje dobrze, pod tym względem nie mam żadnych zarzutów, skarg ani zażaleń. Niestety, wraz z dobrą pianką idzie w składzie SLS na drugim miejscu w składzie. Jeśli ktoś go nie toleruje, niech omija ten produkt z daleka.
- kupiłam kiedyś w promocji za cenę katalogową 4,5 zł, generalnie właśnie koło 5 zł jest moim zdaniem wart. Cena regularna to kolejny suchar od firmy :)

Skład: AQUA, SODIUM LAURETH SULFATE, COCAMIDOPROPYL BETAINE, SODIUM CHLORIDE, GLYCERIN, LAURETH-3, PARFUM, GLYCOL DISTEARATE, PEG-7 GLYCERYL COCOATE, SODIUM CITRATE, COCAMIDE MEA, LAURETH-10, 2-BROMO-2-NITROPROPANE-1,3-DIOL, CITRIC ACID, FORMIC ACID

Cena: 4,5 - 8 zł (14,90 zł)

Pozdrawiam, czekam na opinię i do następnego :)

wtorek, 4 września 2012

kuszenie jabłkiem

Dziś zaprezentuję jeden z moich ulubionych kosmetyków Oriflame do pielęgnacji. Panie i Panie, przedstawiam...

Odżywcze mleczko z tonikiem 2 w 1 z czerwonym jabłkiem i owsem
 
Cacanki: Mleczko z tonikiem 2 w 1 z organicznymi ekstraktami z czerwonego jabłka i owsa. Delikatnie zmywa makijaż i zanieczyszczenia ze skóry, nie wysuszając jej. Pozostawia uczucie miękkości i komfortu. 150  ml

Czas na moje, mało odkrywcze zdjęcia

 



Na tym zdjęciu widać, że mleczko (Eureka!) ma kolor biały :)



Weryfikacja cacanek:
- kosmetyk jest rzeczywiście delikatny. Nie odczuwam dyskomfortu w postaci ściągniętej czy wysuszonej skóry, nie uczulił mnie i nie podrażnił.
- z moją tapetą (czyli: na co dzień sam puder lub krem tonujący + puder; jeżeli nakładam podkład to znaczy, że mamy we wsi święto) radzi sobie doskonale. Lubię chodzić spać czysta i nie zostaje mi nic na twarzy
- skóra po użyciu jest rzeczywiście miła, gładka, lekko nawilżona

A na dokładkę...
- pięknie pachnie!! delikatnie ale słodkawo. Używanie tego mleczka to dla mnie czysta przyjemność, więc mam je w zapasie
- buteleczka jest niewielka i poręczna, dość estetyczna. Korek jak widać trafił mi się inny niż na zdjęciu Oriflame bo zamiast białego, jest przeźroczysty. Nie jest on może szczytem elegancji no ale w końcu to tylko korek :)
- mleczko, mimo, że z tonikiem, zmywamy wodą. Wzięłam sobie kiedyś do serca radę pewnej pani, która zdradziła mi, że wszystkie kosmetyki trzeba zmywać wodą aby sobie nie zapchać skóry. Nawet te, które są zachwalane przez producentów jako tzw. samograje :)

W najnowszej ulotce (tej gazetowej) do katalogu 13 mleczko pojawi się na promocji, warto się zaopatrzyć, choćby na próbę (ja kiedyś upolowałam poniżej dychy). Mojej mieszanej cerze służy świetnie.

Skład: AQUA, C12-15 ALKYL BENZOATE, BUTYLENE GLYCOL, GLYCERYL STEARATE, PEG-100 STEARATE, CETYL ALCOHOL, PHENOXYETHANOL, IMIDAZOLIDINYL UREA, CARBOMER, PARFUM, DISODIUM EDTA, METHYLPARABEN, SODIUM HYDROXIDE, PROPYLPARABEN, ETHYLPARABEN, PYRUS MALUS EXTRACT, AVENA SATIVA KERNEL EXTRACT, CITRIC ACID

Cena: 10-14 zł (24,90 zł)

Pozdrawiam i uciekam bo mi dziecko dom demoluje!

niedziela, 2 września 2012

coś dla włosów (nie na nogach)

Witam Was w ten okrutnie senno-bury dzień. Z racji tego, iż mam po lecie wyniszczone włosy, u fryzjera nie byłam od dawna bo czasu brak i nieświadomie zasłałam ostatnio tramwaj swoimi kudłami - będzie o serum na zniszczone końcówki.

Regenerujące serum na rozdwajające się końcówki włosów HairX
Cacanki: Starannie opracowany kompleks silikonowy osłania zniszczone końcówki włosów ochronną warstwą, która zapobiega ich rozdwajaniu się. Stosuj serum tak często, jak to potrzebne. 30  ml

A oto moja buteleczka. Serum było używane, więc widać ubytek.


 Jak widać, buteleczka jest szklana - gruba i ciężka, co jest dla mnie plusem.



Pompka i korek są rzecz jasna plastikowe.


Weryfikacja cacanek:
- nie jestem przekonana co do tego, że serum końcówki chroni. Mimo to, trzeba przyznać, że robi im dobrze: trzyma je w ryzach, są wygładzone, lśniące i ładnie podkreślone. W moim odczuciu jest to raczej doraźny gadżet bez właściwości naprawczych
- stosować można rzeczywiście bez obaw o przetłuszczenie włosów pod warunkiem, że robi się to z głową, czyli nie nakłada nie wiadomo jakiej ilości i nie na całe pasma

Co ponadto?
- kosmetyk pięknie pachnie takim słodkawym olejkiem. Jego nakładanie jest dla mnie prawdziwą przyjemnością
- serum jest gęste i baaaardzo wydajne. Wystarczy dosłownie odrobina aby móc poprawić wygląd wszystkich końcówek
- buteleczka maleńka, co dla mnie i mojej zapchanej łazienki, również jest zaletą

Podsumowując, jest to całkiem fajna rzecz. Może nie must have, bo cudów na dłuższą metę nie zdziała, ale widocznie poprawia wygląd włosów po nałożeniu. Za cenę promocyjną mogę polecić.

Skład (nadzwyczaj krótki): CYCLOPENTASILOXANE, CYCLOHEXASILOXANE, DIMETHICONE, AMODIMETHICONE, PHENYL TRIMETHICONE, PARFUM, DIMETHICONOL

Cena: 14-16 zł (25 zł)